Prywatny Ośrodek Terapii Uzależnień i Współuzależnień

Terapia NFZ i płatna:
75/717-47-22
607-431-202
Terapia tylko płatna:
665-058-855
Prywatny Ośrodek Leczenia Uzależnień
Popadłeś w hazard? Leczenie w naszym ośrodku to sposób na zdrowie.
powrót do artykułu Jakie historie ludzkie można spotkać w naszej pracy terapeutycznej zobacz następny artykuł

BASIA: moja historia

Mam dwójkę dzieci i od 19 lat jestem mężatką. Uczestniczę w terapii od grudnia 2006 roku. Byłam ofiarą wykorzystania seksualnego oraz przemocy domowej. Mój dom rodzinny był dysfunkcyjny. Na pierwszą terapię zgłosiłam się sama, z powodu myśli samobójczych. Trafiłam na dzienny oddział psychiatryczny do grupy z ludźmi w depresji. Tam nazwałam większość swoich problemów, oprócz mojego uzależnienia. Ponieważ moje zachowanie nie zmieniało się, a w zasadzie było coraz gorzej i moje życie leżało w gruzach, szukałam dalej pomocy.

W lipcu 2008 roku uświadomiłam sobie, że jestem uzależniona. Od razu zgłosiłam się do psychiatry, który konsultował pierwszą terapię. Niewiele mi pomogła wizyta u niego, dlatego szukałam dalej. Od byłej pacjentki Ośrodka w Szklarskiej dostałam numery telefonów do terapeutów - Doroty i Janusza. Drugą terapię - indywidualną - rozpoczęłam we wrześniu 2007 roku u Doroty. Zaczęłam od spisania listy abstynencyjnej.

Konsultowałam się co tydzień, czasem co dwa tygodnie. Na początku pracowałyśmy jednocześnie nad utrzymaniem abstynencji oraz nad zatrzymaniem przemocy domowej. Wtedy w domu nie miałam warunków na spokojne zajmowanie się swoimi problemami. Po trzech miesiącach Dorota zaproponowała terapię w Ośrodku.

 

W Ośrodku Terapii Uzależnień i Współuzależnień byłam trzy tygodnie – w lipcu 2009 roku.

Mój problem (w skrócie) to:

- wyimaginowane związki w wyobraźni, 

- idealizowanie mężczyzny do roli silnego księcia, który mnie obroni,

- zbyt mocne więzi z innymi ludźmi - chęć matkowania, przesadnego pomagania i brania za nich odpowiedzialności,

- realne, fizyczne związki z mężczyznami, którzy przedmiotowo traktują kobiety

- oraz masturbacja.

 

Dzisiaj minęło trzy i pół roku, odkąd rozpoczęłam terapię. Jest to 330 doba mojej pełnej abstynencji. Nauczyłam się rozpoznawać głód, dbać o siebie, unikać prowokacji i przemocowych sytuacji, a przede wszystkim nauczyłam się polegać na innych. Stałam się spokojną, zrównoważoną osobą. Mogę bezpiecznie powiedzieć, że byłam, (a nie jestem) ofiarą wykorzystania seksualnego. Skonfrontowałam się ze sprawcą mojego wykorzystania. W moim domu nie ma już przemocy. Ponieważ uwolniłam od bólu swoje emocje, zmieniłam swoje myślenie i zachowanie, cała rodzina funkcjonuje inaczej. Nasz dom jest teraz ostoją spokoju i bezpieczeństwa. A w moim życiu nastała harmonia i równowaga.

przejdz do góry strony