Prywatny Ośrodek Terapii Uzależnień i Współuzależnień

Terapia NFZ i płatna:
75/717-47-22
607-431-202
Terapia tylko płatna:
665-058-855
Prywatny Ośrodek Leczenia Uzależnień
Popadłeś w hazard? Leczenie w naszym ośrodku to sposób na zdrowie.
powrót do artykułu Specjalizujemy się w terapii seksoholizmu zobacz następny artykuł

Co to za nałóg, jeśli w grę nie wchodzą narkotyki?

Patrick Carnes Od nałogu do miłości. Jak wyzwolić się z uzależnienia od seksu i odnaleźć prawdziwe uczucie.
 Media Rodzina, 2009.

W  przypadku erotomanii ludzie mają wątpliwości; przecież nie chodzi tu o narkotyki czy alkohol — substancje zewnętrzne w stosunku do człowieka. Dla profesjonalistów zajmujących się uzależnieniami jest  to jednak dobrze  znany  grunt, zbadany już przy  takich  nałogach, jak hazard,  kompulsywne zakupy czy  obżarstwo. Wiemy  zatem  dziś, że obsesja  może  pojawić się wszędzie, gdzie wywołuje odczuwalną zmianę nastroju, czy będzie to dogadzanie sobie jedzeniem, czy emocje hazardu, czy kompulsywne zakupy, czy seks,  uwodzenie, zauroczenia i fantazje. Jedną z najbardziej destrukcyjnych cech  uzależnienia od seksu jest to, że erotoman stale  nosi  w sobie — w sensie  dosłownym — swój „zasobnik z  narkotykami”.

W podejściu skupionym na substancjach zewnętrznych, jak np. alkohol, tracimy z oczu zdolność wprowadzania się w „haj” związkami chemicznymi produkowanymi przez własny mózg. Odkryto, że na przykład hazardziści mają nadzwyczaj niski poziom betaendorfin. Podobnie jak alkoholicy, którzy cierpią z powodu deficytu endogennych opiatów,  hazardziści poprzez grę wytwarzają stan podniecenia i napięcia, co pozwala im na moment zrekompensować te braki. Dłuższe utrzymywanie się w takim transie zmienia u człowieka chemię mózgu i wkrótce zaczyna się on „domagać” nowych dawek ekscytujących wrażeń, by poczuć się „normalnie”. W podobny sposób w książce Craving for Esctasy: The Consciousness and Chemistry of Escape [Pragnienie ekstazy: świadomość i biochemia ucieczki] Harvey Milkman i Stanley Sunderwirth  tak  streszczają swoje badania:

 

Mamy coraz więcej dowodów,  że orgazm  jest nie tyle funkcją genitaliów, ile mózgu. Już w szesnastym wieku wiedziano, że zażycie opium zmniejsza aktywność seksualną, a w pewnych przypadkach powoduje impotencję. Opiaty lokują się w receptorach endorfinowych na presynaptycznych końcówkach neuronów centralnego systemu nerwowego. W ten sposób naśladują znieczulające ból i euforyzujące działanie naszych własnych endorfin. Wniosek jest oczywisty: endorfiny (i cały system limbiczny) muszą się w jakiś sposób wiązać z ekstazą, jaką daje aktywność seksualna i orgazm.

Korelacji tej dowiodła grupa neurologów, odkrywając, że poziom endorfin we krwi chomików podnosił się gwałtownie po kilku orgazmach. Odkrycie to potwierdza dobrze znane ludziom zjawisko zmniejszania się bólu po i w czasie seksu. (...) Gwałtowny napływ  endorfin do centralnego systemu nerwowego wyjaśnia także euforię przeżywaną zwykle tuż po orgazmie oraz zmniejszenie uczuciowego zainteresowania  partnerem po zakończeniu stosunku.

 

Obok przyjemnych, ekstazotwórczych cech seksualnego aktu, lawina wewnętrznej intoksykacji uruchamia się w ludziach także wskutek zauroczenia się i fascynacji nową miłością — przede wszystkim  w  początkach  przeżywania  wzajemnej atrakcyjności. Dorothy Tennov określa pragnienie takich doznań jako „limerancję” — stan, w którym człowiek  staje się uczuciowo zniewolony. Michael Liebowitz opisuje kompulsywne pożądanie takich stanów jako „histerioidalną dysforię”, którą uważa za „często spotykany wzorzec decydujący o ciągłym powtarzaniu romantyczno-uczuciowych związków”. W swojej książce The Chemistry of Love [Chemia miłości] podkreśla on ogromną rolę peptydu o nazwie  fenyloetyloamina (PEA)  w przeżywaniu miłosnego przyciągania i romantyczno-erotycznych uniesień.

Według  Liebowitza, PEA  jest  substancją decydującą w neurochemii  miłosnych zalotów. Jej molekularna budowa  jest analogiczna do budowy amfetamin — grupy narkotyków o silnie pobudzającym działaniu. PEA wywołuje stan gwałtownego podniecenia uczuciowego, a jej zmieniające nastrój działanie jest natychmiastowe, choć krótkotrwałe. Intensywność działania i poziom fenyloetyloaminy w organizmie maleje, w miarę jak romantyczna znajomość przechodzi ze wstępnej fazy „limerancji” w fazę krystalizacji i tworzenia się trwałego związku. Działanie PEA może też wynikać z kontekstu. Małpy, po wstrzyknięciu tego preparatu, przejawiały hiperseksualne czy też hipererotyczne zachowania, ale tylko w obecności osobników przeciwnej  płci.  Psychobiologiczny  kontekst jest tu, jak widać, rozstrzygający: aby substancja ta mogła wywołać u naczelnych nadmierne pobudzenie erotyczne, musi  być obecny obiekt  zalotów.

Jednocześnie wiele faktów wskazuje, że PEA  i seksualne podniecenie są silnie  związane z występowaniem strachu, ryzyka i niebezpieczeństw. Na przykład, poziom  tej substancji, mierzony w czasie rozpraw sądowych u rozwodzących się osób, okazał się skrajnie wysoki. Doświadczenia z atrakcyjnością seksualną wykazały, że lęk może być potężnym wyzwalaczem pożądania. W jednym z eksperymentów badanych przesłuchiwała kobieta. Część studentów uprzedzono, że za błędne odpowiedzi zostaną  ukarani  wstrząsem  elektrycznym. Ci,  którzy otrzymali to fałszywe ostrzeżenie, znacznie częściej niż reszta określali potem osobę przesłuchującą jako atrakcyjną seksualnie.

Aby nadać tym badaniom właściwą perspektywę, trzeba uwzględnić  dwa istotne czynniki. Po pierwsze, PEA jest najprawdopodobniej jednym z bardzo wielu związków chemicznych zawiadujących w mózgu miłosnymi i seksualnymi przeżyciami. Z ponad trzystu substancji zaangażowanych w chemię mózgu mamy pojęcie o mniej więcej sześćdziesięciu. Przełomy w neurologii dokonują się niemal każdego  dnia, ale nadal wielu rzeczy nie wiemy. Niektórzy eksperci,  jak Milkman i Sunderwirth, podobnie jak Liebowitz, przypuszczają, że molekularna struktura  nowo   wynalezionych narkotyków o obiegowych nazwach Ecstasy czy Love, może pomóc poszerzyć naszą wiedzę o chemii  mózgu.  Jak dotąd, wyodrębnienie PEA jest  jedyną znaczącą  zdobyczą w procesie  poznawczym.

Drugi  ważny  czynnik to fakt,  że badania nad PEA pokrywają się z  innymi pracami nad zależnością między zagrożeniem i lękiem a uzależnieniami. Skoki  spadochronowe, kradzieże w sklepach i hazard wywołują emocje związane z ryzykiem. Pionierską pracę nad osobowością szukającą  zagrożeń wykonuje od  pewnego czasu Marvin Zuckerman, którego badania nad biologiczną podbudową silnych doznań potwierdzają to, co dzieje się na polu neurologii uzależnień. Wiele dostarczonych przez  niego opracowań wskazuje na niski poziom monoaminooksydazy (MAO) jako na biologiczny czynnik warunkujący szukanie wysokiego ryzyka. MAO jest enzymem, który reguluje w mózgu neurotransmisję pobudzenia. W przypadku hazardu jesteśmy już w stanie powiązać zmiany w chemii mózgu z różnymi poziomami ryzyka. Możliwe, że uda się nam to także określić w dziedzinie zachowań seksualnych.

Niektórzy ludzie  bronią się przed rozkładaniem seksu  i miłości na chemiczne składniki, akcentując przekonanie, że takie analizy odzierają tę dziedzinę z czaru. Jednakże powszechnie mówi się dzisiaj o neurochemii reakcji na stres. Niemal każdy potrafi opisać tzw. osobowość typu A: zdecydowanego, zorientowanego na cel, podejmującego ryzyko człowieka. Nieliczni tylko nie słyszeli o wpływie, jaki ma adrenalina na serce. Mimo to czujemy opór przed taką samą analizą miłości i seksu. Jednak i tu rzeczywistość neurologii istnieje. Wszyscy w pewnym sensie zostaniemy kiedyś neurochemikami, w miarę jak rozwijająca się nauka wyświetli tło naszych zachowań. Neurochemia nie  podważa niczego, co wiemy o nałogach. Po prostu pomaga  zrozumieć  mechanizmy, o których uzależnieni mówią nam  od lat.

W naszych ankietach na każdym kroku erotomani mówią o seksie jako o potężnym narkotyku. Mark, lekarz-psychiatra opisany na poprzednich stronach, uświadomił to sobie, kiedy mu powiedziano, że masturbacja jest lwią  częścią jego problemu: „Kiedy usłyszałem, że mam jej zaprzestać, zareagowałem bardzo gwałtownie: To wykluczone! W tym nie ma nic złego — jestem  lekarzem, więc wiem.  Wiem, że nie ma nic złego w masturbacji... W tym momencie, krzycząc, uświadomiłem  sobie, że przecież była ona ciężką zmorą przez całe moje życie. To był mój narkotyk. Od tej chwili zastosowałem do onanizmu wynalazek AA: dwadzieścia cztery  godziny — tylko dzisiaj.  Każdego dnia na nowo podejmowałem decyzję o odstawieniu masturbacji, a od momentu, kiedy to udało mi się na stałe, moje życie zaczęło zmieniać  się na lepsze”.

Mark  bardzo  szybko  dokonał odkrycia, w jaki  sposób  seks  był jego narkotykiem:

Gdy któregoś dnia przyszedłem do szpitala, ktoś właśnie umarł i dwoje ludzi płakało na korytarzu. Szedłem tym korytarzem i nagle sam zacząłem płakać. Spontaniczny szloch. Zobaczyłem, że cała ta wieloletnia masturbacja w szkole  średniej i na studiach pozwalała mi przebrnąć przez takie sytuacje. Znieczulałem nią wiele uczuć. Seks był moim analgetykiem. I kiedy umarł mój ojciec, i kiedy umarł mój brat, to mimo  że w tych  sytuacjach zakazywała mi tego religia, natychmiast wchodziłem w seks z żoną. Wiedziała, że jeśli był jakiś sposób,  by ukoić moje wzburzenie, to tylko dać mi seks.

 Podobnie opisywał swoje uczucia i udrękę Peter, kiedy  przerwał swój seksualny ciąg:

Pamiętam, jak w czasie odstawienia wiele, wiele razy płakałem i wyłem w moim mieszkaniu jak ranne zwierzę. Jak leżałem plackiem na podłodze, waląc pięściami w dywan. Ciągle do kogoś dzwoniłem, zwykle do sponsora, ale też i do innych  przyjaciół z AE. Kiedy podnosili słuchawkę i spokojnie mówili „halo”, ja z miejsca zaczynałem wykrzykiwać, pomstować i drzeć się nieopanowanie. Ludzie ze wspólnoty kochali mnie jednak bezwarunkowo. Gdy odrętwienie po seksie odeszło, zaczęło napływać mnóstwo uczuć. Jak inni ludzie doświadczałem wściekłości, rozdrażnienia, smutku, histerii czasem... Poczułem, że odżałowuję to, co było jedynym  znanym mi do tej pory życiem — że ono we mnie umiera. Nie już nie będę mógł  robić tego wszystkiego, co robiłem, by się znieczulić,  czego tak desperacko szukałem. To był dla mnie okres ciężkiej  żałoby.

Twierdzenie, że nałóg jest związany tylko z zewnętrznymi substancjami chemicznymi, oznacza pomijanie rzeczywistości doświadczeń erotomana. To także zamykanie oczu na gwałtownie rosnącą ilość literatury naukowej.

przejdz do góry strony